Losowe odtwarzanie albumów.
#!/usr/local/bin/zsh while true; do; mplayer "`fate -q *`"/*.(mp3|flac|ogg|mpc); done;
Użycie:
Ufff... nie pomyślałbym że upgrade libxcb może tak namieszać w systemie. Po 3 dniach męczarni (z czego dwa pierwsze zmarnowałem na próbę ratowania tego co działało) udało się postawić świeży system. I muszę przyznać że jestem pozytywnie zaskoczony. Dzięki zachowaniu partycji z /home po kompilacji i zainstalowaniu potrzebnych narzędzi system działa(i wygląda) jak z przed 'awarii'. Mogę się przyczepić jedynie do rozszerzenia composite X.org'a - w jakiś sposób straciło na wydajności - przesuwanie okien odbywa się jakoś skokowo i to tylko tych 'pełnych' (opaque), częściowo przezroczyste mają się całkiem dobrze...
No i stało się. Od dawna nosiłem się ze zmianą powłoki, tcsh jak na moje wymagania w zupełności wystarczy jednak trzeba się rozwijać. Skuszony ilością ficzerów zsh (które można ładnie odczytać z porównania powłok UNIX-owych na wikipedii) postanowiłem zainstalować wspomniany program. Cóż... Po instalacji i uruchomieniu zsh ładnie przywitał mnie ncursowy wizard konfiguracji, jednak po ogólnym przejrzeniu opcji postanowiłem skorzystać ze standardowych ustawień (tcsh praktycznie nie wymagało konfiguracji). Teraz aby stać się guru zsh muszę tylko znaleźć czas na przeczytanie obszernego przewodnika jej poświęconego.
Przeglądając katalogi projektów, natrafiłem na program-stoper, napisałem go kiedyś praktycznie przypadkiem, a że szykowałem się aby zabłysnąć na Techblogu to właśnie o nim postanowiłem trochę napisać.
Sama idea pojawiła się przypadkiem - kiedyś musiałem sprawdzić czas wykonania czegoś (nie pamiętam już czego) najwidoczniej nie dającego się zmierzyć komendą time, a że nie zależało mi na wielkiej precyzji i sam pomysł wydawał się dosyć prosty do wykonania to narodził się stopwatch. Jest to jeden z nielicznych projektów mojego autorstwa, który wyróżnia się ciekawą funkcjonalnością - działa (i to całkiem sprawnie).
W związku z pewną maturą i pewnymi przedmiotami na nią się składającymi jestem zmuszony od pewnego czasu uważać się użytkownika tytułowego wynalazku Microsoftu (w wersji Home Premium).
Wiele się złego na temat tego systemu nasłuchałem i muszę przyznać, że niektóre z wad mają swoje pokrycie w rzeczywistości ale część z nich jest po prostu efektem nagonki na ten system.